poniedziałek, 9 czerwca 2014

Rozdział I

Rozdział 1

Nagle ciałem Raf wstrząsnęły drgania. Raf otworzyła oczy. Pokój w którym była wcale nie przypominał jej pokoju w New York. Ten był całkowicie pusty. Były tylko meble i nic więcej.
- No tak. Nowy dom w Salem. - powiedziała bez entuzjazmu. 
Nagle znów poczuła drgania. Dopiero po chwili przypomniała sobie, że ustawiła telefon na wibracje. Wyciągnęła z kieszeni telefon. Nie zdziwiła się, że zasnęła w ciuchach, w których przyjechała. Często zdarzało jej się zasypiać w jej normalnych, codziennych ciuchach. Spojrzała na komórkę, na której pisało wielkimi literami: MAMA.
- Nie ma jej w domu?
- Rafuś, jadłaś już śniadanie? - usłyszała słodki głos mamy w telefonie.
- Dopiero mnie obudziłaś więc... Nie. - odpowiedziała jeszcze sennym głosem Raf.
- To szybko zejdź na dół i je zjedz, bo idziemy dziś obejrzeć twoją nową szkołę.
- Te, do której wcale nie chce iść???
- Oj, już przestań. Będzie fajnie. - usłyszała w odpowiedzi Raf
Raf postanowiła szybko obejrzeć dom, bo nie pamiętała gdzie są jakie pokoje. Pamiętała tylko, że całe pierwsze piętro jest dla niej, a drugie dla jej rodziców. Najpierw postanowiła obejrzeć swoje piętro. Tak jak myślała, rodzice ustawili już za nią meble. Wszystkie ubrania, kosmetyki, zapasowe książki do szkoły i do czytania i inne rzeczy były ustawione według ich systemu. Raf miała zupełnie inny system. Na piętrze była jej sypialnia, łazienka, garderoba, salon z wielką plazmą i mnóstwo innych pokoi, które rodzice urządzili tak jakby miała pięć lat. Weszła schodami na górę. U rodziców było tak samo, tylko bez dodatkowych pokoi. Na parterze była jadalnia, ganek, kuchnia, różne pokoje dla gości i pokój gościnny. Raf przygotowała sobie na szybko kanapkę w kuchni i zjadła ją. Chociaż mama mówiła, że powinno się jeść w jadalni, Raf i tak jadła w kuchni. Potem spojrzała na zegar i zobaczyła, że jest już ósma. Nie przebierała się już w inne ciuchy. Ubrała tylko kurtkę i buty i wyszła na dwór. Mama czekała już na nią w samochodzie. 
- Wchodź, szybko, bo się spóźnimy! - powiedziała.
- A nawet jeśli, to co? Przecież to nie jest mój pierwszy dzień. - odpowiedziała jej Raf.
Resztę drogi przejechały w milczeniu. Gdy Raf zobaczyła szkołę wydała jej się za duża na szkołę. Jakby to był zamek. Gdy do niej weszła, oniemiała.
- No i w takim miejscu można się uczyć. - powiedziała.
- Chodź szybko, bo cię jeszcze wywalą! - odpowiedziała jej mama.
Kiedy Raf szła z mamą korytarzem szukając biura dyrektora, wiele miłych twarzy uśmiechało się do Raf. Raf pomyślała, że chyba nawet dobrze się stało i wylądowała w tak fantastycznym miejscu.
***
Gabinet dyrektora był wielki. Znajdowało się w nim biurko, szafy na książki, półki na trofea i co dziwne, biblioteczka, która zamiast książek miała krawaty.
- Dzień dobry, nazywam się Weeks i jestem tu dyrektorem. - powiedział to tak, jakby mówił to setki razy i już go to nudziło.
- Dzień dobry, panie Weeks. Nazywam się Charlotte Watson, a to jest moja córka, Raf. - mama Raf ćwiczyła tę mowę godzinami, aby nie zrobić gafy przed dyrektorem - Raf przywitaj się z panem Weeksem.
- Dzień dobry, panie dyrektorze. - Raf była znudzona tą rozmową zanim się jeszcze zaczęła.
- Jeszcze nie jestem twoim dyrektorem więc zachowuj się tak jakbym był twoim kumplem.
- Dobrze, panie Weeks.
- Bardzo się cieszę, że do mojej szkoły przyjeżdża coraz więcej potworów. Czy córce trzeba coś załatwić?
- Wystarczy, że będzie mogła pływać, nawodnić się i będzie mieć dostęp do słońca. - tę gatkę mama Raf też ćwiczyła.
- A więc wszystko załatwione. Szafka numer 579, książki już są w szafce, wystarczy, że córka przyniesie zeszyty i własne przybory. - dyrektor powiedział to szybko i podał Raf klucze do szafki. - Jeśli córka by chciała, mamy dużo wolnych pomieszczeń, w których można przenocować.
- Jestem pewna, że Raf nie będzie tutaj nocować. Nasz dom też ma wiele pokoi, więc jak coś może spać w innym pokoju w domu.
- Wielka szkoda. Większość uczniów przychodzi tu w weekendy aby nadrobić zaległości.
- Mamo, wolałabym jednak przychodzić tutaj. Ale oczywiście po to żeby nadrobić zaległości.
- W takim razie myślę, że dobrze będzie ci się spać w sali numer 5. Ale nie chcę wam zajmować za dużo czasu, więc lepiej już wracajcie do domu. Do zobaczenia na początku roku!
***
Proszę o komentarze!